Seydou Fofana, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Myślę, że rozpoczęliśmy mecz z dużą energią. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie. Każdy mecz wyjazdowy jest wymagający. Staraliśmy się trzymać naszych założeń i wykonywać to, czego oczekiwał od nas trener. Chcemy dalej wygrywać.
Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Dziękuję bardzo za gratulacje. Faktycznie, to wymarzony początek sezonu. Mamy bilans 7–0 i jesteśmy jedyną niepokonaną do tej pory drużyną w lidze. Natomiast wiemy, że to dopiero początek drogi. Nie chcemy zachłysnąć się jakimś sukcesem, bo do tego jeszcze daleka droga. Pracujemy z tygodnia na tydzień i do każdego meczu staramy się podejść na maksimum swoich możliwości. Tak samo było dzisiaj. Wiedzieliśmy, że Polonia bardzo dobrze gra. Jako beniaminek napsuła wiele krwi Spójni, Kotwicy. Praktycznie wszystkie mecze, które rozegrała do tej pory, były zacięte. Wiedzieliśmy, że tym razem też nie będzie łatwo. Oczywiście cieszy fakt, że wchodzimy na boisko z dużą energią, wymuszamy straty i zaczynamy od 10:0. Natomiast wiemy też, że nie da się tak grać przez 40 minut. Chwilowe rozprężenie powoduje, że rywale dochodzą nas na pięć punktów i z takim prowadzeniem schodzimy na przerwę. Natomiast po wyjaśnieniu sobie, co musimy poprawić w naszej grze, odskakujemy już na ponad 20 punktów i drugą połowę kontrolujemy. Może trochę za duże rozluźnienie wdarło się pod koniec meczu, w ostatnich czterech czy pięciu minutach, kiedy popełniliśmy kilka bardzo prostych strat, których nie powinno być. Oddaliśmy też trochę zbyt szybkie rzuty, co napędzało drużynę gospodarzy. Natomiast, jak mówię, kontrolowaliśmy ten mecz od samego początku. Cieszy zwycięstwo i dwa punkty, które wracają z nami do Leszna.
Sean Biernacki, zawodnik BS Polonii Bytom: Myślę, że Leszno jest bardzo dobrą drużyną. Mają obecnie bilans 7–0. To jeden z najlepszych zespołów w lidze pod względem efektywności ofensywnej, a jednocześnie bardzo dobry w obronie. Grają fizycznie, mają wysokich i silnych zawodników. Rozpoczęliśmy spotkanie słabo, ale wykonaliśmy dobrą pracę, żeby wrócić do gry. Zmniejszyliśmy stratę do jednego posiadania. Włożyliśmy w to dużo wysiłku, graliśmy szybko i fizycznie. W drugiej połowie trochę zabrakło nam energii, co wpłynęło na naszą koncentrację zarówno w ataku, jak i w obronie. Byliśmy o krok spóźnieni, źle ustawieni. To prowadziło do strat i pustych posiadań, a przeciwnicy wykorzystali to, żeby zbudować przewagę. Kiedy różnica wzrosła do kilkunastu punktów, bardzo trudno było wrócić do gry po raz drugi. W drugiej połowie, szczególnie w końcówce, było już po nas widać zmęczenie.
Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom: Przede wszystkim gratuluję Polonii Leszno kolejnego zwycięstwa. Szkoda, że było ono tak przekonujące i łatwe, jak to się stało. Bardzo źle rozpoczęliśmy mecz, od wyniku 0:10. Już po dwóch minutach musiałem poprosić o przerwę na żądanie. Wróciliśmy do gry, tak jak powiedział Sean. Trochę poprawiliśmy obronę, trochę pokombinowaliśmy i wróciliśmy na właściwe tory. Do przerwy traciliśmy tylko pięć punktów i wychodziliśmy na drugą połowę z dużymi nadziejami. Niestety zagraliśmy najgorszą połowę ze wszystkich dotychczasowych spotkań. Nie dość, że rozpoczęliśmy ją od wyniku 2:10 i ponownie musiałem poprosić o przerwę, to jeszcze trzecia kwarta stała pod znakiem jednocyfrowych liczb. Zdobyliśmy osiem punktów i popełniliśmy sześć strat. Z drużyną takiej klasy jak Polonia Leszno, jeśli ma się moment zawahania i słabości, rywale natychmiast to wykorzystują i odjeżdżają na 20 punktów. Powinniśmy być zadowoleni z tego, że nasi zawodnicy podjęli walkę, walczyli do samego końca i starali się uzyskać jak najlepszy wynik. Chciałbym podziękować mojemu zespołowi za to, że się nie poddał. O to właśnie chodzi, żeby walczyć o jak najlepszy rezultat do ostatniej minuty. Za nami siedem meczów, które wszyscy specjaliści i eksperci typowali jako spotkania, w których mieliśmy przegrywać i po których nie miało być czego po nas zbierać. Jakoś udało nam się przetrwać ten okres. Udało nam się nawet wygrać dwa spotkania i bardzo się z tego cieszymy. W tym momencie czekamy na drugi etap pierwszej rundy. Nie mówię, że te mecze będą łatwiejsze. Wręcz przeciwnie, uważam, że mogą być trudniejsze, chociażby dlatego, że w pierwszych siedmiu spotkaniach przystępowaliśmy do gry jako underdog, a na pewno nie faworyt. Teraz mamy takich przeciwników, że myślę, iż każdy z ośmiu zespołów, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w dalszej części pierwszej rundy, jest w naszym zasięgu. Będziemy starali się ze wszystkich sił przygotować do każdego meczu, żeby coś jeszcze wygrać. Nie chcemy spocząć na laurach i zakończyć pierwszej rundy z tylko dwoma zwycięstwami. Na pewno najbliższe trzy spotkania będą bardzo trudne, ponieważ czekają nas trzy wyjazdy. Mam jednak nadzieję, że uda nam się przywieźć jakieś punkty do Bytomia i nie będzie tak źle. Summa summarum, mimo wszystko musimy być zadowoleni. Mamy bilans 2–5, ale to nie jest zły wynik. Od poniedziałku wracamy do treningów z podniesionymi głowami i z nadzieją czekamy na kolejne spotkanie na bardzo trudnym terenie we Wrocławiu, przeciwko WKK.
